Prawo budowlane
+48512438673
1 września, 2025

Spóźniłeś się z jednym etapem. Inwestor wystawia notę obciążeniową. Otwierasz umowę i widzisz: kara liczona od całej wartości kontraktu. Nie od wartości etapu. Od całości.

Liczysz. Wychodzi kwota, która nie ma żadnego związku z wartością prac, które opóźniłeś.

Czy musisz to zapłacić?

Niekoniecznie. I to nie dlatego, że możesz negocjować. Ale dlatego, że taki zapis może być po prostu nieważny. W całości. Bez możliwości zastąpienia go "poprawioną" wersją.

Ten wpis jest o tym jak to działa i jak wykorzystać tę argumentację w piśmie do inwestora albo w sądzie.

 

Sprawdź, czy Twoja sytuacja wygląda tak:

  • Kontrakt podzielony na etapy z osobnym wynagrodzeniem za każdy.
  • Umowa przewiduje karę za przekroczenie terminu etapu – liczoną od całkowitego wynagrodzenia z kontraktu.
  • Dostałeś notę obciążeniową z kwotą wielokrotnie przewyższającą wartość opóźnionego etapu.
  • Albo: negocjujesz kontrakt i widzisz taki zapis – chcesz wiedzieć czy możesz go zakwestionować.

Jeśli choć dwa punkty pasują – czytaj dalej.

 

Poniżej omawiam temat z konkretnymi przykładami z sal sądowych:

 

Spis treści

  1. Kara umowna w budownictwie – czym jest i dlaczego jej podstawa naliczania ma znaczenie
  2. Kara umowna za etap liczona od całego kontraktu – na czym polega problem
  3. Wielokrotne karanie za to samo – pułapka kar etapowych
  4. Kara umowna za etap od całości wynagrodzenia – co mówią sądy
  5. Nieważność czy tylko obniżenie – dlaczego to kluczowa różnica dla wykonawcy
  6. Jak zakwestionować taką karę – argumenty do pisma i do sądu

 

Kara umowna w budownictwie – czym jest i dlaczego jej podstawa naliczania ma znaczenie

Kara umowna to zryczałtowane odszkodowanie. Strony umawiają się z góry, zamiast po szkodzie dowodzić każdego elementu odpowiedzialności, wpisują w umowę konkretną sankcję za konkretne naruszenie.

Cel jest prosty: uprościć i przyspieszyć rozliczenie.

Ale kara umowna nie jest wolna od wszelkich ograniczeń. Ma funkcję kompensacyjną – ma naprawić szkodę, a nie wzbogacić wierzyciela. Dlatego właśnie istnieje miarkowanie kary umownej – narzędzie pozwalające sądowi obniżyć karę, jeśli jest rażąco wygórowana.

Ważna zasada: kara umowna powinna być możliwa do wyliczenia już w chwili zawarcia umowy. Wykonawca podpisując kontrakt musi wiedzieć z grubsza jak "bolesna" może być dla niego kara w konkretnym scenariuszu. Jeśli tego wiedzieć nie może – zapis jest wadliwy.

 

Kara umowna za etap liczona od całego kontraktu – na czym polega problem

Wyobraź sobie kontrakt na 10 milionów złotych. Podzielony na pięć etapów – każdy wart około 2 miliony. Umowa przewiduje karę za przekroczenie terminu każdego etapu w wysokości 0,1% wynagrodzenia za każdy dzień opóźnienia.

Ale – i tu jest sedno – jako podstawę naliczenia przyjęto całe wynagrodzenie kontraktowe. Nie wartość etapu.

0,1% z 10 milionów to 10 000 złotych dziennie. Za opóźnienie etapu wartego 2 miliony.

Przy miesięcznym opóźnieniu masz 300 000 złotych kary za etap, który był wart 200 000. Kara wyższa niż wartość etapu. I to zanim do gry wejdą pozostałe etapy.

Taka dysproporcja to nie jest przypadek arytmetyczny. To jest problem prawny. Bo kara umowna powinna chronić interes wierzyciela związany z danym naruszeniem – nie jego interes związany z całym kontraktem.

 

Wielokrotne karanie za to samo – pułapka kar etapowych

Tu pojawia się mechanizm, który sądy zaczynają dostrzegać i kwestionować.

Jeżeli spóźnisz się z pierwszym etapem, kara naliczana od całego kontraktu. Potem spóźnisz się z drugim etapem – znowu kara od całego kontraktu. I tak dalej.

Każda z tych kar dotyczy w istocie tego samego interesu wierzyciela – terminowej realizacji kontraktu. Nie pięciu odrębnych interesów ekonomicznych. Jednego.

Dlatego w orzecznictwie pojawia się argument, że przy takim mechanizmie nie ma podstaw do przyjęcia, że opóźnienie każdego etapu wiąże się z powstaniem odrębnej szkody po stronie inwestora. Chodzi o naruszenie tego samego obowiązku – terminowej realizacji. Kumulowanie kar etapowych naliczanych od całości wynagrodzenia jest więc sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i z istotą kary umownej.

Co ważne – i tu jest argument, który szczególnie lubię – dla podważenia takiego zapisu wystarczy nawet hipotetyczna możliwość takiego nakładania się kar. Nie musisz czekać, aż inwestor nałoży je wszystkie. Wystarczy, że taka możliwość wynika z literalnego brzmienia klauzuli. Oceniamy ją na moment zawarcia umowy – nie na moment sporu.


Kary się nakładają i wychodzi kwota, której nie masz jak zapłacić?

Sprawdź, czy ten zapis jest w ogóle ważny, zanim odpiszesz inwestorowi.

Napisz na jk@mecenaskobylinski.pl lub zadzwoń: 512 438 673

 

Kara umowna za etap od całości wynagrodzenia – co mówią sądy

Orzecznictwo w tym zakresie jest na razie w mniejszości i trzeba to powiedzieć wprost. Większość sądów wciąż bezrefleksyjnie uznaje takie kary za ważne i co najwyżej stosuje miarkowanie. Ale dwa świeże judykaty wskazują nowy kierunek.

Sąd Apelacyjny w Poznaniu stwierdził wprost, że niedopuszczalne – jako sprzeczne z istotą kary umownej – byłoby takie interpretowanie umowy, zgodnie z którym jedna ze stron miałaby prawo naliczać karę liczoną w proporcji do wartości całego kontraktu za opóźnienie w realizacji każdej osobnej części zamówienia. Sąd wskazał, że nie ma podstaw do przyjęcia, że oddanie każdego etapu wiązało się z zaspokojeniem odrębnego interesu ekonomicznego wierzyciela, a zatem kara powinna być liczona od wynagrodzenia za dany etap, nie od całości.

Sąd Okręgowy w Warszawie poszedł jeszcze dalej i stwierdził nieważność takiego zapisu – nie tylko jego zawyżenie. Co to oznacza w praktyce wyjaśniam w następnej sekcji.

Oba wyroki są świeże – 2020 i 2024 rok. To judykaty, które powinny być szeroko znane i dyskutowane. Moim zdaniem argumentacja w nich zawarta jest trudna do podważenia.

 

Nieważność czy tylko obniżenie – dlaczego to kluczowa różnica dla wykonawcy

Tu jest moment, który musisz dobrze zrozumieć. Bo różnica między nieważnością a miarkowaniem jest ogromna.

Miarkowanie – sąd obniża karę, bo jest rażąco wygórowana. Dostajesz mniej, ale coś płacisz. Inwestor wciąż może domagać się "poprawionej" kwoty obliczonej od wartości etapu.

Nieważność – klauzula kary umownej nie istnieje. Inwestor nie dostaje nic – zero złotych. I co ważne, sąd nie zastępuje nieważnego zapisu poprawioną wersją. Nie ma żadnej podstawy do zasądzenia "adekwatnej" kary. Klauzula przepada w całości.

Dlaczego tak? Bo orzecznictwo – zarówno w sprawach konsumenckich jak i profesjonalnych – stoi na stanowisku, że nieważne postanowienia umowne nie mogą być zastępowane przez sąd innymi regulacjami, o ile brak jest konkretnego przepisu, który by to nakazywał. Skutek jest kasatoryjny – nie modyfikacyjny. Mówiąc po ludzku: zapis wylatuje z umowy i nic go nie zastępuje.

Dlatego właśnie warto podnosić argument nieważności, a nie tylko wnioskować o miarkowanie. To dwie zupełnie różne drogi procesowe z zupełnie różnym skutkiem finansowym.

 

Jak zakwestionować taką karę – argumenty do pisma i do sądu

Czy jesteś na etapie negocjacji, dostałeś notę obciążeniową, czy już jesteś w sądzie. Argumentacja jest podobna.

Argument pierwszy – brak proporcji między podstawą kary a przedmiotem naruszenia. Kara za opóźnienie etapu powinna być powiązana z wartością etapu – nie wartością całego kontraktu. Inaczej wierzyciel "zarabia" na naruszeniu ponad swoją szkodę.

Argument drugi – wielokrotne karanie za to samo. Przy kilku etapach kary nakładają się na siebie. Chronią ten sam interes wierzyciela. Kumulacja taka jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego i istotą kary umownej.

Argument trzeci – brak możliwości wyliczenia kary na etapie zawarcia umowy. Kara umowna powinna być możliwa do oszacowania już przy podpisywaniu kontraktu. Jeśli mechanizm prowadzi do absurdalnej kwoty wynikającej z nakładania się kar – ten warunek nie jest spełniony.

Argument czwarty – nieważność, nie miarkowanie. Żądaj stwierdzenia nieważności klauzuli, nie tylko jej obniżenia. Skutek jest fundamentalnie różny. Nieważność eliminuje roszczenie w całości.

Jedno zastrzeżenie na koniec: ta linia orzecznicza jest w mniejszości. Większość sądów wciąż stosuje inne podejście. Wynik sprawy zależy od składu orzekającego. Ale argumenty istnieją – są świeże, są dobrze uargumentowane i warto po nie sięgać.


Podpisujesz kontrakt i widzisz karę etapową liczoną od całości wynagrodzenia?

Jeden zapis może Cię kosztować więcej niż wartość całego etapu.

Napisz na jk@mecenaskobylinski.pl lub zadzwoń: 512 438 673

 

Powiązane artykuły:

 

Wpis nie stanowi porady ani opinii prawnej w rozumieniu przepisów prawa oraz ma charakter wyłącznie informacyjny. Stanowi wyraz poglądów jego autora na tematy prawnicze związane z treścią przepisów prawa, orzeczeń sądów, interpretacji organów państwowych i publikacji prasowych. Autor wpisu nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne skutki decyzji podejmowanych na jego podstawie.

 

 

Kontakt:

jk@mecenaskobylinski.pl

512 438 673

 

Znajdź mnie tutaj:

Instagram: Budowlane paragrafy

Facebook: Kancelaria Radcy Prawnego Jakub Kobyliński | Elblag | Facebook

Linkedin: Jakub Kobyliński | LinkedIn


[1] W. Borysiak (red.), Kodeks cywilny. Komentarz, wyd. 33, 2024, Legalis.